Może
to i był flashmob, ale nie jestem tego pewien. Przed nami: ostatnia przed
feriami lekcja historii. Za oknem: mróz i śnieżna zadymka. Zapada szybka
decyzja: idziemy na dwór, będziemy lepić historycznego bałwana. Może uda się „przyrządzić”
samego Napoleona?
Wychodzimy. P….i jak w Kieleckiem. Sypie w oczy. Nic się nie klei. W przenośni i w rzeczywistości. Harper walczy ze śnieżnymi grudami, żeby nadać im jakiś ludzki kształt. Maja, Marta, Natan, Paweł i Laura pomagają, kibicują, Jednak próby ulepienia bałwana kończą się porażką (oczywiście bohaterską). Nie poddajemy się. Luiza wydeptuje w dość głębokim śniegu napis „Napo”.
Oskar szkicuje w zaspie postać cesarza (szczupły i uczesany „na jeża”).
Potem rzeźbi w innej zaspie cesarski tron.
Emilia z poświęceniem zaznacza na śniegu kształt cesarskiego orła. Janusz próbuje zarysować napoleoński bikorn. Magda demonstruje swoim strojem pogardę dla zimy.
Jest jednak coraz chłodniej. Cały
czas pod ostrzałem przeciwnika, wycofujemy się na z góry upatrzone pozycje.
Przegrana bitwa nie oznacza wcale przegranej wojny. Jeszcze się odegramy!
Walczyli:
Natan, Harper, Emilia, Magda, Oskar, Maja, Marta, Luiza, Paweł, Laura, Janusz. Foto: Natan, Harper, Emi, Luiza.





