sobota, 14 lutego 2026

Od glanów do balowych pantofelków.

Postanowiłem napisać parę słów o sosowych studniówkach. Podobno praktykowany w Polsce od dziesięcioleci zwyczaj organizowania balu na sto dni przed egzaminem dojrzałości narodził się w Prusach, po wprowadzeniu w 1812 roku reformy oświatowej. Kiedy pojawił się w SOS-ie, nie mam pojęcia. We wspomnieniach z lat 70. czy 80. motyw studniówki raczej się nie pojawia. Skoro nauka przedmaturalna rozpoczynała się na tydzień przed egzaminami, na sto dni przed nimi nikt o nich nie myślał. W latach 90. kilka imprez ze studniówką w szyldzie zorganizowano w hostelu w Milanówku. Niewiele miały one jednak wspólnego z realiami typowego balu „przed maturą”. Na Grochowskiej krótka studniówka przydarzyła się w roku 1996. Nie było poloneza, grała za to wywodząca się częściowo z SOS-u kapela  „Jak Wolność To Wolność”. 

W pierwszych latach przy Rzymowskiego nikt o studniówkach nie myślał. Celebrowaliśmy kryzys.

Matką chrzestną sosowych studniówek stała się wieloletnia dyrektorka SOS-u Grażyna Makowska, która uparła się, żeby zorganizować studniówkę dla rocznika maturalnego 2000. Zdarzyło się to w największym pomieszczeniu budynków przy Rzymowskiego, zwanym umownie „salą gimnastyczną”. Niewiele pamiętam z tej imprezy poza tym, że trwała do rana i była bardzo udana. Na szczęście przetrwały fotografie.

Potem przyszły kolejne studniówki. Zasada takiej imprezy była w SOS-ie prosta: tańczymy poloneza (w pierwszych latach nie zawsze), przygotowujemy skromny posiłek, bawimy się do 23.00 i nie używamy alkoholu. Jeśli ktoś zamierza bawić się „na ostro”, robi to później, poza SOS-em. Te z pozoru skromne, bardzo tanie (początkowo nikt nie występował w wyszukanych kreacjach) zabawy, pozostawiły po sobie wiele pięknych wspomnień. Pewnego roku uczestnikom towarzyszył baner „Studniówka: pogrzeb matury”. Poruszające przemówienia do dyrekcji wygłosili na własnych studniówkach Grzesiek Ruszkowski i Gosia Bartnik (obecnie Bałdyga). Gosia opowiadała o pomyśle swojej klasy, która postanowiła nie zdać matury i zostać w SOS-ie dłużej niż „ustawowe” trzy lata. W roku 2010 tańczący poloneza maturzyści brodzili po kostki w wodzie. W ścianie „sali gimnastycznej” pękła rura, a interwencja sosowego hydraulika mocno się opóźniała. Za czasów Grażyny Makowskiej i Marii „Mai” Kardaszewskiej dyrekcja bawiła się razem z maturzystami. Podobny zwyczaj ma aktualna dyrektorka Mariola Tomczak  Do osób, które potrafiły rozkręcić taneczną imprezę należały: Bożena Kamińska (Bozia przygotowuje też rokrocznie układ poloneza), Barbara Kawecka, Eliza Maciągowska, Ewa Matałowska, Anetta Rzepka i Viola Zając.

Tak pomyślane studniówki organizowano co roku (nie pamiętam, był chyba jeden rok bez studniówki) aż po 2019. Ostatnia studniówka przy Rzymowskiego odbyła się w 2020 r. Ze względu na zwiększoną liczbę uczestników (w Ośrodku było już 16 klas, a nie jak wcześniej 12) akcja przeniosła się do sali gimnastycznej sąsiedniego zespołu szkół, co niekorzystnie wpłynęło na atmosferę. 

W roku 2021 studniówkę zmiotła pandemia. Rok później covidowe realia pozwoliły bawić się wyłącznie maturzystom i ich wychowawcom (tym razem na trzecim piętrze w nowym budynku przy Różanej). Akcja studniówki 2023 rozegrała się w parterowej części nowego gmachu. Brakowało miejsca, ale chyba wszyscy byli zadowoleni. Szło jednak nowe…

  Od 2024 r. maturzyści (a może bardziej ich rodzice?) potrzebowali już profesjonalnej studniówki: w hotelowej sali, z wykwintnym poczęstunkiem i obsługą. Teraz miejscem akcji stał się hotel „Lord” w Alei Krakowskiej. Każda sytuacja ma swoje zalety. Nie chciałbym porównywać i osądzać co było lepsze, tym bardziej, że sam jestem studniówkowym „kawałkiem drewna” („- Janku, czemu się nie bawisz? - No właśnie się bawię.”). Sosersi nie ulegają jednak (to stała cecha podopiecznych Ośrodka) narzuconym schematom. Każda impreza jest inna. Ta z 2024 była kolorowa i szalona. 

W roku 2025 atmosfera stała sie niemalże rodzinna. Maturzyści i kadra (prym wiedli Andrzej Krzywonos, Sebastian Zasłonowski i Iwona Bugajska) wykorzystali styropianowe literki z napisów „STUDNIÓWKA” do gry w scrabble i budowy piramid. 

Tegoroczna impreza odznaczała się niewymuszoną elegancją i prawdziwym pięknem. Co dalej, zapytacie? Nie wiem, na pewno obędzie inaczej i na pewno wspaniale.


Fotografie pochodzą z sosowych profilów fb.





































środa, 14 stycznia 2026

Szybka sosowa wojna zimowa.

Może to i był flashmob, ale nie jestem tego pewien. Przed nami: ostatnia przed feriami lekcja historii. Za oknem: mróz i śnieżna zadymka. Zapada szybka decyzja: idziemy na dwór, będziemy lepić historycznego bałwana. Może uda się „przyrządzić” samego Napoleona?

Wychodzimy. P….i jak w Kieleckiem. Sypie w oczy. Nic się nie klei. W przenośni i w rzeczywistości. Harper walczy ze śnieżnymi grudami, żeby nadać im jakiś ludzki kształt. Maja, Marta, Natan, Paweł i Laura pomagają, kibicują, Jednak próby ulepienia bałwana kończą się porażką (oczywiście bohaterską). Nie poddajemy się. Luiza wydeptuje w dość głębokim śniegu napis „Napo”.

 Oskar szkicuje w zaspie postać cesarza (szczupły i uczesany „na jeża”).

 Potem rzeźbi w innej zaspie cesarski tron. 

Emilia z poświęceniem zaznacza na śniegu kształt cesarskiego orła. Janusz próbuje zarysować napoleoński bikorn. Magda demonstruje swoim strojem pogardę dla zimy. 

Jest jednak coraz chłodniej. Cały czas pod ostrzałem przeciwnika, wycofujemy się na z góry upatrzone pozycje. Przegrana bitwa nie oznacza wcale przegranej wojny. Jeszcze się odegramy!

Walczyli: Natan, Harper, Emilia, Magda, Oskar, Maja, Marta, Luiza, Paweł, Laura, Janusz. Foto: Natan, Harper, Emi, Luiza.











sobota, 20 grudnia 2025

Gałąź, na której siedzimy.

Coroczny post o Maratonie Pisania Listów stał się już na tym blogu tradycją. Akcja ważna, temat jeszcze ważniejszy. Lekceważenie praw obywatelskich może skutecznie zahamować istotne dla ogółu inicjatywy, utrudnić debatę publiczną, a nawet doprowadzić do poddania życia społecznego odgórnej kontroli. Tak się dzieje w krajach, z których pochodzą bohaterowie Maratonu. Niestety, może się tak zdarzyć wszędzie. Dlatego tak niebezpieczne są uprawiane w Polsce w ostatnich latach „zabawy” z konstytucją. Podkopują one fundamenty państwa prawa. Tymczasem w kwestii praw człowieka i obywatela jedziemy wszyscy na jednym wózku. Lewica i prawica. Postępowcy i tradycjonaliści. Przybysze i tubylcy. Gdyby naszych praw odpowiednio nie zabezpieczono, stracilibyśmy na tym wszyscy.

I dlatego SOS od lat bierze udział w Maratonie Pisania Listów. Wypracowaliśmy na użytek tej akcji własne praktyki i ciągle próbujemy je doskonalić. Stanowisko pisania listów przygotowują zwykle Agata Kalemba i Piotr Wieteska. Stoliki, krzesła, ryza papieru, długopisy, wzory listów. Film z opowieścią o bohaterach, plakaty, plastikowe pojemniki na gotowe listy.

 Istotną sprawą jest kampania informacyjna. W tym roku podjęli się tego zadania uczniowie klasy 2D razem z wychowawczynią Renatą Korolczuk. Ich akcja to prawdziwa profeska. Wejścia do klas, plakaty, poniedziałkowy information meeting z krótką prezentacją i kahootem (były nagrody!). 

Znakiem rozpoznawczym tej edycji MPL stał się dający do myślenia plakat z różnojęzycznymi wersjami terminu „prawa człowieka”.

Tegoroczny Maraton rozegrał się między 8 a 12 grudnia i pobudził do aktywności wiele osób. Uczniowie klas 4C, 4B i 4A pisali listy już po raz czwarty. Robili to z wielkim zaangażowaniem. W wolnych chwilach włączały się w pisanie zarządzające sekretariatem Nina Jóźwik i Marta Olszewska. Nie zabrakło w tej akcji (co już nikogo nie dziwi) nauczycieli Piotra Lenartowicza i Waldemara Orłowskiego. Alicja Pomykała z IV B i Ula Biczewska z 3A najpierw napisały pięć „podstawowych” listów, a potem tworzyły kolejne, szukając w szkole i na zewnątrz chętnych do ich podpisania. Według niepotwierdzonych jeszcze informacji to właśnie Ula Biczewska napisała najwięcej listów. 

Katarzyna Denkiewicz i Łukasz Knap nie od dziś traktują Maraton jako okazję umożliwiającą uczniom pogłębienie kompetencji językowych (odpowiednio w zakresie języka hiszpańskiego i angielskiego).

Maraton Pisania Listów zbiega się w SOS-ie z Tygodniem Praw Człowieka. W ramach Tygodnia gościliśmy osoby, które chciały się podzielić z młodzieżą doświadczeniem i wiedzą. Student prawa i absolwent SOS-u Patryk Gajewski przedstawił maturzystom historię prawa międzynarodowego. Prowadząca Fundację RegenerAkcja Natalia Sarata pokazywała, w jaki sposób zadbać o siebie nie redukując wrażliwości na potrzeby innych. Członkini zarządu Komitetu Ochrony Praw Dziecka Magdalena Stachowiak-Alexandrowicz podzieliła się swoimi doświadczeniami z zakresu tworzenia kampanii społecznych i fundraisingu.


W ostatnim dniu Tygodnia Praw Człowieka Marta Hofman (pierwsza w historii Ośrodka rzeczniczka praw ucznia, powołana dzięki uporowi i ciężkiej pracy grupki aktywnych sosersów) i Łukasz Knap (zastępca rzecznika) przedstawili krótko szkolnej społeczności swoją misję („aby każdy został wysłuchany i nie czuł się sam”). 

Wracając do „naszych baranów”: w tej edycji Maratonu powstało 478 listów (liczyła je 2D!). To był naprawdę dobry i pracowity tydzień.


Fotografie pochodzą z profilu fb MOS nr 1 SOS.