Postanowiłem napisać parę słów o sosowych studniówkach. Podobno praktykowany w Polsce od dziesięcioleci zwyczaj organizowania balu na sto dni przed egzaminem dojrzałości narodził się w Prusach, po wprowadzeniu w 1812 roku reformy oświatowej. Kiedy pojawił się w SOS-ie, nie mam pojęcia. We wspomnieniach z lat 70. czy 80. motyw studniówki raczej się nie pojawia. Skoro nauka przedmaturalna rozpoczynała się na tydzień przed egzaminami, na sto dni przed nimi nikt o nich nie myślał. W latach 90. kilka imprez ze studniówką w szyldzie zorganizowano w hostelu w Milanówku. Niewiele miały one jednak wspólnego z realiami typowego balu „przed maturą”. Na Grochowskiej krótka studniówka przydarzyła się w roku 1996. Nie było poloneza, grała za to wywodząca się częściowo z SOS-u kapela „Jak Wolność To Wolność”.
W pierwszych latach
przy Rzymowskiego nikt o studniówkach nie myślał. Celebrowaliśmy kryzys.
Matką
chrzestną sosowych studniówek stała się wieloletnia dyrektorka SOS-u Grażyna
Makowska, która uparła się, żeby zorganizować studniówkę dla rocznika maturalnego
2000. Zdarzyło się to w największym pomieszczeniu budynków przy Rzymowskiego,
zwanym umownie „salą gimnastyczną”. Niewiele pamiętam z tej imprezy poza tym,
że trwała do rana i była bardzo udana. Na szczęście przetrwały fotografie.
Potem
przyszły kolejne studniówki. Zasada takiej
imprezy była w SOS-ie prosta: tańczymy poloneza (w pierwszych latach nie
zawsze), przygotowujemy skromny posiłek, bawimy się do 23.00 i nie używamy
alkoholu. Jeśli ktoś zamierza bawić się „na ostro”, robi to później, poza
SOS-em. Te z pozoru skromne, bardzo tanie (początkowo nikt nie występował w wyszukanych
kreacjach) zabawy, pozostawiły po sobie wiele pięknych wspomnień. Pewnego roku uczestnikom
towarzyszył baner „Studniówka: pogrzeb matury”. Poruszające przemówienia do
dyrekcji wygłosili na własnych studniówkach Grzesiek Ruszkowski i Gosia Bartnik
(obecnie Bałdyga). Gosia opowiadała o pomyśle swojej klasy, która postanowiła
nie zdać matury i zostać w SOS-ie dłużej niż „ustawowe” trzy lata. W roku 2010
tańczący poloneza maturzyści brodzili po kostki w wodzie. W ścianie „sali
gimnastycznej” pękła rura, a interwencja sosowego hydraulika mocno się
opóźniała. Za czasów Grażyny Makowskiej i Marii „Mai” Kardaszewskiej dyrekcja
bawiła się razem z maturzystami. Podobny zwyczaj ma aktualna dyrektorka Mariola
Tomczak Do osób, które potrafiły
rozkręcić taneczną imprezę należały: Bożena Kamińska (Bozia przygotowuje też rokrocznie
układ poloneza), Barbara Kawecka, Eliza Maciągowska, Ewa Matałowska, Anetta
Rzepka i Viola Zając.
Tak pomyślane studniówki organizowano co roku (nie pamiętam, był chyba jeden rok bez studniówki) aż po 2019. Ostatnia studniówka przy Rzymowskiego odbyła się w 2020 r. Ze względu na zwiększoną liczbę uczestników (w Ośrodku było już 16 klas, a nie jak wcześniej 12) akcja przeniosła się do sali gimnastycznej sąsiedniego zespołu szkół, co niekorzystnie wpłynęło na atmosferę.
W roku 2021 studniówkę zmiotła pandemia. Rok później covidowe realia
pozwoliły bawić się wyłącznie maturzystom i ich wychowawcom (tym razem na
trzecim piętrze w nowym budynku przy Różanej). Akcja studniówki 2023 rozegrała
się w parterowej części nowego gmachu. Brakowało miejsca, ale chyba wszyscy
byli zadowoleni. Szło jednak nowe…
Od 2024 r. maturzyści (a może bardziej ich rodzice?) potrzebowali już profesjonalnej studniówki: w hotelowej sali, z wykwintnym poczęstunkiem i obsługą. Teraz miejscem akcji stał się hotel „Lord” w Alei Krakowskiej. Każda sytuacja ma swoje zalety. Nie chciałbym porównywać i osądzać co było lepsze, tym bardziej, że sam jestem studniówkowym „kawałkiem drewna” („- Janku, czemu się nie bawisz? - No właśnie się bawię.”). Sosersi nie ulegają jednak (to stała cecha podopiecznych Ośrodka) narzuconym schematom. Każda impreza jest inna. Ta z 2024 była kolorowa i szalona.
W roku 2025 atmosfera stała sie niemalże rodzinna. Maturzyści i kadra (prym wiedli Andrzej Krzywonos, Sebastian Zasłonowski i Iwona Bugajska) wykorzystali styropianowe literki z napisów „STUDNIÓWKA” do gry w scrabble i budowy piramid.
Tegoroczna impreza odznaczała się niewymuszoną elegancją i prawdziwym pięknem. Co dalej, zapytacie? Nie wiem, na pewno będzie inaczej i na pewno wspaniale.
















