czwartek, 5 marca 2026

Z miłości do chiroptera.

Przyszła na świat w Tomaszowie Lubelskim. W młodości chyba rozrabiała. Ksywka „Trawka” powstała (tak myślę) zanim trafiła do SOS-u. A do SOS-u trafiła mając dwadzieścia lat. Na Grochowskiej to była raczej typowa sytuacja. Spędziła w Ośrodku dwa lata, po kolejnych dwóch wróciła, żeby skończyć szkołę i zrobić maturę. Nie, nie była grzeczną dziewczynką. Była za to spontaniczna i empatyczna.

Co z niej wyrosło? Oficjalny życiorys stwierdza:


„Doktor inżynier Katarzyna Thor: chiropterolog, zajmuje się badaniami nietoperzy w wielu obszarach. Należy do Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Nietoperzy, z ramienia którego poza badaniami naukowymi zajmuje się leczeniem i rehabilitacją nietoperzy wymagających pomocy. Lubi podróże i związaną z nimi biologię tropikalną.”


Inna, trochę mniej sztywna wersja:


„Chiropterolożka (badawczyni biologii, ekologii, anatomii i behawioru tych niesamowitych ssaków), doktorantka (to już nieaktualne, w 2024 roku obroniła pracę doktorską - przyp. LSZŚ).”


Jak do tego wszystkiego doszła? Wiem tyle, że w pewnym momencie swojego życia związała się ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego. W SGGW spędziła pięć i pół roku, kończąc studia I i II stopnia. Poczuła, że to jej miejsce. I że studiów ciągle jej mało. Wybór Szkoły Doktorskiej na SGGW wydawał się w tej sytuacji oczywisty. Temat badań: „Czynniki wpływające na zasiedlenie budek chiropterologicznych przez nietoperze w pierwszych latach od ich powieszenia w lasach centralnej Polski”. Bardzo praktyczny, prawda? Prace nad doktoratem nie oznaczały jednak życiowej stabilizacji:

„W moim doktoranckim życiu nie ma typowych dni. Czasem się uczę, czasem prowadzę zajęcia dla studentów. W zimie liczę nietoperze w podziemnych zimowiskach w różnych miejscach w Polsce. Od wiosny do jesieni spędzam dużo czasu w lesie, gdzie sprawdzam zasiedlanie budek dla nietoperzy, nagrywam głosy nietoperzy, łapię je w sieci w celu sprawdzenia składu gatunkowego na danym terenie, statusu rozrodczego. Mierzymy i ważymy zwierzęta, czasem pobieramy wymazy do badań wirusologicznych, a potem je wypuszczamy. W wolnych chwilach analizujemy nagrania i robimy badania parazytologiczne. Zajmuję się też leczeniem i rehabilitacją nietoperzy potrzebujących pomocy.”

Nietoperze to trudna miłość, wymagająca poniesienia wielu trudów i wyrzeczeń. Prawdziwym wyzwaniem jest społeczna działalność w ramach wspomnianego wcześniej OTON-u. Ona podjęła przed laty to wyzwanie. Dokumentują to fotografie:

Pasjonatka. Optymistka. Wariatka (ale przecież tylko wariaci są coś warci). Opowiada o nietoperzach dniem i nocą. Na lądzie i na wodzie. Nie wierzycie? To czytajcie:


„Nocni łowcy - spacer z latarkami w poszukiwaniu nietoperzy”. 2 lipca 2025 r., godz. 21.00-22.30, Pałac na Wyspie (start), łazienkowskie ogrody, wstęp: 30 zł/osoba. Poznamy zwyczaje nietoperzy zamieszkujących Polskę oraz tych, które występują w odległych krajach. Dowiemy się, jak egzystują te zwierzęta, co jedzą, dlaczego są tak ważne dla życia na Ziemi, co im zagraża i jak należy je chronić. Na spacer udamy się z detektorem ultradźwięków, dzięki któremu posłuchamy echolokacji nietoperzy. Spróbujemy też zaobserwować, w jaki sposób te niezwykłe ssaki polują na owady. Uczestników prosimy o przyniesienie swoich latarek. Prowadzenie: Katarzyna Thor.”

Internet roi się od takich ogłoszeń i informacji. A ona dwoi się i troi. Ma w tej aktywności swój cel. Wynika on z jej poglądów na naukę i jej popularyzację:  


„Popularyzacja jest bardzo ważna. Żyjemy w czasach, w których nauka często przegrywa z populizmem i pseudonaukowymi teoriami. To bardzo groźne, zwłaszcza jeżeli chodzi o tematy związane ze zmianami klimatu i  ochroną środowiska.”

Marzyła kiedyś o podróżach. No i przyszły podróże. Bywała w Azji, bywała też w Ameryce. W lipcu i sierpniu 2025 roku wzięła udział w wyprawie naukowo-badawczej do Australii i Papui-Nowej Gwinei. Ważną jej częścią stała się wędrówka przez wyspę Bougainville w archipelagu Wysp Salomona. Wydaje się, że była to prawdziwa Grand Tour:

„Jeden dzień poświęciliśmy na znalezienie kolonii Pteropus rayneri. Udało się. Droga była ekstremalnie trudna. Część osób czekała na nas w połowie drogi (to była mądra decyzja), reszta ruszyła dalej. Przedzieraliśmy się przez bagna. Drogę karczowali miejscowi mężczyźni. Czasem zapadaliśmy się w bagnie po pas, ale daliśmy radę i wszyscy bezpiecznie wróciliśmy do wioski.”

Bo marzenia się spełniają. Tylko trzeba nad tym pracować. Tak jak Kasia Thor (w sosowych czasach Kasia Czyrw).



Fotografie pochodzą z różnych zasobów Intenetu, w tym z profilu fb Katarzyny Thor.