Przyszła na świat
w Tomaszowie Lubelskim. W młodości chyba rozrabiała. Ksywka „Trawka” powstała
(tak myślę) zanim trafiła do SOS-u. A do SOS-u trafiła mając dwadzieścia lat. Na
Grochowskiej to była raczej typowa sytuacja. Spędziła w Ośrodku dwa lata, po
kolejnych dwóch wróciła, żeby skończyć szkołę i zrobić maturę. Nie, nie była
grzeczną dziewczynką. Była za to spontaniczna i empatyczna.
Co z niej
wyrosło? Oficjalny życiorys stwierdza:
„Doktor inżynier
Katarzyna Thor: chiropterolog, zajmuje się badaniami nietoperzy w wielu
obszarach. Należy do Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Nietoperzy, z ramienia
którego poza badaniami naukowymi zajmuje się leczeniem i rehabilitacją
nietoperzy wymagających pomocy. Lubi podróże i związaną z nimi biologię
tropikalną.”
Inna, trochę
mniej sztywna wersja:
„Chiropterolożka (badawczyni
biologii, ekologii, anatomii i behawioru tych niesamowitych ssaków),
doktorantka (to już nieaktualne, w 2024 roku obroniła pracę doktorską - przyp.
LSZŚ).”
Jak do tego wszystkiego
doszła? Wiem tyle, że w pewnym momencie swojego życia związała się ze Szkołą
Główną Gospodarstwa Wiejskiego. W SGGW spędziła pięć i pół
roku, kończąc studia I i II stopnia. Poczuła, że to jej miejsce. I że
studiów ciągle jej mało. Wybór Szkoły Doktorskiej na SGGW wydawał się w tej sytuacji oczywisty. Temat badań: „Czynniki
wpływające na zasiedlenie budek chiropterologicznych przez nietoperze w
pierwszych latach od ich powieszenia w lasach centralnej Polski”. Bardzo
praktyczny, prawda? Prace nad doktoratem nie oznaczały jednak życiowej
stabilizacji:
„W moim
doktoranckim życiu nie ma typowych dni. Czasem się uczę, czasem prowadzę
zajęcia dla studentów. W zimie liczę nietoperze w podziemnych zimowiskach w
różnych miejscach w Polsce. Od wiosny do jesieni spędzam dużo czasu w lesie,
gdzie sprawdzam zasiedlanie budek dla nietoperzy, nagrywam głosy nietoperzy,
łapię je w sieci w celu sprawdzenia składu gatunkowego na danym terenie,
statusu rozrodczego. Mierzymy i ważymy zwierzęta, czasem pobieramy wymazy do
badań wirusologicznych, a potem je wypuszczamy. W wolnych chwilach analizujemy
nagrania i robimy badania parazytologiczne. Zajmuję się też leczeniem i
rehabilitacją nietoperzy potrzebujących pomocy.”
Nietoperze to
trudna miłość, wymagająca poniesienia wielu trudów i wyrzeczeń. Prawdziwym wyzwaniem jest społeczna działalność w ramach wspomnianego wcześniej OTON-u. Ona podjęła przed laty to wyzwanie. Dokumentują to
fotografie:
Pasjonatka.
Optymistka. Wariatka (ale przecież tylko wariaci są coś warci). Opowiada o
nietoperzach dniem i nocą. Na lądzie i na wodzie. Nie wierzycie? To czytajcie:
„Nocni łowcy - spacer
z latarkami w poszukiwaniu nietoperzy”. 2 lipca 2025 r., godz.
21.00-22.30, Pałac na Wyspie (start), łazienkowskie ogrody, wstęp: 30
zł/osoba. Poznamy zwyczaje nietoperzy zamieszkujących Polskę oraz tych,
które występują w odległych krajach. Dowiemy się, jak egzystują te
zwierzęta, co jedzą, dlaczego są tak ważne dla życia na Ziemi, co im zagraża
i jak należy je chronić. Na spacer udamy się z detektorem
ultradźwięków, dzięki któremu posłuchamy echolokacji nietoperzy. Spróbujemy też
zaobserwować, w jaki sposób te niezwykłe ssaki polują na owady.
Uczestników prosimy o przyniesienie swoich latarek. Prowadzenie: Katarzyna
Thor.”
Internet roi się
od takich ogłoszeń i informacji. A ona dwoi się i troi. Ma w tej
aktywności swój cel. Wynika on z jej poglądów na naukę i jej popularyzację:
„Popularyzacja jest
bardzo ważna. Żyjemy w czasach, w których nauka często przegrywa z populizmem i
pseudonaukowymi teoriami. To bardzo groźne, zwłaszcza jeżeli chodzi o tematy
związane ze zmianami klimatu i ochroną środowiska.”
Marzyła kiedyś o podróżach. No i przyszły podróże. Bywała w Azji, bywała też w Ameryce. W lipcu i sierpniu 2025 roku wzięła udział w wyprawie naukowo-badawczej do Australii i Papui-Nowej Gwinei. Ważną jej częścią stała się wędrówka przez wyspę Bougainville w archipelagu Wysp Salomona. Wydaje się, że była to prawdziwa Grand Tour:
„Jeden dzień
poświęciliśmy na znalezienie kolonii Pteropus rayneri. Udało się. Droga była
ekstremalnie trudna. Część osób czekała na nas w połowie drogi (to była mądra
decyzja), reszta ruszyła dalej. Przedzieraliśmy się przez bagna. Drogę
karczowali miejscowi mężczyźni. Czasem zapadaliśmy się w bagnie po pas, ale
daliśmy radę i wszyscy bezpiecznie wróciliśmy do wioski.”
Bo marzenia się spełniają.
Tylko trzeba nad tym pracować. Tak jak Kasia Thor (w sosowych czasach Kasia
Czyrw).
Fotografie pochodzą z różnych zasobów Intenetu, w tym z profilu fb Katarzyny Thor.









