Urodził się w
roku 1975. Żyje i działa w Warszawie. W SOS-ie dał się poznać w latach 90.
Trafił do nas z Siedemnastki. Enigmatyczny. Nieprzenikniony. Prowokujący.
Testował nasze granice. Na maturę przyszedł w powalanych farbą spodniach i
koszulce gimnastycznej. Ówczesna dyrektorka szkoły, Majka Kardaszewska, nie wytrzymała.
Zażądała, żeby pożyczył od kogoś porządniejsze ubranie.
Między 1999 a 2002 rokiem studiował fotografię w łódzkiej Filmówce. Potem współpracował jako fotoedytor i fotograf z pismami „Fluid” i „City Magazine”. Wspólnie z Bogną Świątkowską przygotowywał pierwsze numery „Notesu na 6 Tygodni”. W 2005 zgarnął nagrodę Chimery za okładkowe zdjęcie z magazynu „Life Style” (III Edycja Międzynarodowego Konkursu Projektowania Prasowego). Jego prace publikowano we włoskim „L’Uomo Vogue” i brytyjskim „Tank Magazine”. Zajmował się też fototapetami. W roku 2009 stworzył wielkoformatową fotografię „Wyprowadzenie kupców z KDT. Rekonstrukcja”. Zainspirowały go wydarzenia, które miały miejsce w lipcu tego roku na warszawskim Placu Defilad. W opinii niektórych recenzentów „Wyprowadzenie” nawiązywało do XIX-wiecznego malarstwa historycznego.
Jego kariera rozwijała się naprawdę
dynamicznie. I nagle niespodzianka! Zaprzestał tworzenia zdjęć artystycznych,
żeby - jak twierdził - uniknąć niepotrzebnych powtórzeń. Uznał, że fotografia
jako sztuka już się skończyła i że nie da się w tej dziedzinie zaproponować niczego
nowego. Paradoksalnie, od tego momentu jeszcze bardziej się zaktywizował, skupiając
uwagę na działaniach edytorskich i wystawienniczych. Zmienił jednak filozofię
twórczą. Zaczął wykorzystywać odnaleziony i pozyskany zawczasu materiał
fotograficzny do tworzenia własnych autorskich projektów.
„Rolą artysty
jest porządkowanie i wybieranie z chaosu, z ogromu obrazów znaczących całości,
które nie przytłoczą, lecz sprawią, że wyobraźnia widza zacznie pracować w inny
sposób, że nasz sposób patrzenia na to, co najbardziej ulotne, zmieni się.”
Długo gromadził fotografie, a kiedy dysponował
już odpowiednią ich ilością, przyporządkowywał im nowe konteksty. Tworzył coś w
rodzaju kroniki, składającej się z materiałów, których pierwotnych celem nie musiało
być wcale dokumentowanie rzeczywistości.
Mimo pewnej powtarzalności, jego
projekty nie utonęły w monotonii. Na wystawę i książkę „Pogoda ładna, aż żal wyjeżdżać”
(2006) złożyło się 130 pocztówek z czasów PRL. Autor, wcielając się w rolę
archeologa i antropologa tamtej epoki, umiejętnie wyeksponował jej relikty.
Projekt „Real foto” (2008) zawierał fotografie z portalu internetowego
allegro.pl, ukazujące wystawiane tam na sprzedaż artykuły. Tym razem był to
reportaż z życia codziennego kapitalistycznej Polski. W „1994” (2011) wykorzystał
podobny wątek. Pojawiają się tam fotografie z gazetek reklamowych z
produkowanymi w latach 90. artykułami konsumpcyjnymi. Mamy więc do czynienia z
powrotem do momentu narodzin polskiego kapitalizmu. Kolejnym elementem tego
eksploracyjnego cyklu stała się książka „Latem w mieście” (2016).
Zafunkcjonował również jako
ilustrator. W 2012 roku wspólnie z Sylwią Chutnik wydali książkę „Proszę
wejść”. Jej współautorami są więźniowie osadzeni w mokotowskim areszcie
śledczym.
„Pomieszanie reportażu i literatury, zapis przeżyć i odczuć autorów tylko na krótko odciętych od wolności, która mimo że pozostaje na wyciągnięcie ręki, staje się coraz bardziej nieosiągalna. Spotkania z osadzonymi, ich zapiski, anatomia więzienia i wreszcie autopsje zamkniętych głów składają się na tę książkę, która daje wstrząsający wgląd w rzeczywistość po tamtej stronie.”
Był też autorem zdjęć do książki Maxa
Cegielskiego „Wielki gracz. Ze Żmudzi na dach świata” (2015). Ta publikacja to
reporterska próba rekonstrukcji biografii generała Bronisława Grąbczewskiego,
jednego z najważniejszych uczestników Wielkiej Gry (wywiadowcza rywalizacja
carskiej Rosji z Wielką Brytanią na terenie Azji Środkowej). Reporter i
fotograf ruszyli śladami Grąbczewskiego, a przy okazji obserwowali życie w
zamieszkiwanych bądź odwiedzanych przez generała miejscach, od Litwy, przez
Rosję i Uzbekistan aż po Pamir. Efektem wyprawy było m.in. kilkaset bardzo
interesujących zdjęć. Setka spośród nich znalazła się w książce.
Jeśli wierzyć stronie culture.pl,
miał w latach 2009-2015 osiemnaście wystaw! Potem jego aktywność jakby spadła,
przynajmniej ta aktywność, którą da się „namierzyć” w sieci. Może oznacza to
kolejny zwrot w jego podejściu do życia i fotografowania? A może przygotowuje
gdzieś w ukryciu opus magnum, jakieś dzieło totalne? Nie wiem, czym się zajmuje
aktualnie Mikołaj Długosz. Czas to pokaże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz