środa, 2 września 2026

Dress code.

Blog „Ludzie SOS-u zmieniają świat” będzie obchodził wkrótce swoje szóste urodziny. Zamieściłem na nim półtora setki postów. Nie wydaje mi się jednak, aby moja wiedza o SOS-ie w ciągu tych lat znacząco wzrosła. Lista osób, o których chciałbym albo powinienem napisać wciąż się wydłuża. Nie wiem, na ile starczy mi siły i cierpliwości. Wiem, że napiszę posta o Robercie Grabowskim.

Robert jest w porządku. Nie robi wokół siebie zamieszania. Wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Jest stabilny. Emanuje siłą spokoju. To dużo w przypadku wychowawcy i nauczyciela, a zwłaszcza nauczyciela WF-u. Robert jest pryncypialny. Ma kręgosłup moralny. Potrafi wypunktować lenistwo lub niestosowne zachowanie. Nie uprawia kurtuazji, za to stosuje zasady kultury. Zawsze gotów do rozmowy. Chętnie udzieli rady, tak podopiecznym, jak i współpracownikom. Orientuje się w wielu kwestiach, więc jego rady są konkretne i praktyczne. Robert to łebski gość. W dyskusji nie da się go zapędzić w kozi róg. Nie poddaje się modom. Unika nowomowy. Zachowuje dystans i chłodną głowę.

Robert dobrze się sprawdza w pracy zespołowej. Od ćwierćwiecza uprawia wspólnie z Pawłem Sidorczukiem poletko aktywności fizycznej (WF, SKS, mecze towarzyskie i turnieje). W  większości spraw zgadzają się ze sobą. Starają się zachęcić uczniów do aktywności i ruchu, pokazując płynące z nich pożytki. Mobilizują, indywidualizują, dostosowują. Wspierają tych nielicznych, którzy zamierzają rozwijać sportowe kariery. Swego czasu zaszczepili wielu podopiecznym miłość do unihokeja.

Robert dobrze się sprawdza w pracy wychowawczej. Uzupełniał się twórczo w prowadzeniu klas ze świetnymi socjoterapeutkami (Ula Grodzka, Bożena Kamińska, Ania Krzewska). Aktualnie tworzy ambitną parę wychowawczą z Karoliną Madej. Towarzyszy swoim klasom we wszystkich ważnych dla nich wydarzeniach.

Robert do łebski gość (chyba już o tym wspominałem). Ukończył studia geograficzne i od roku występuje w SOS-ie w roli nauczyciela geografii. W polskiej edukacji pojawia się co jakiś czas postulat dwuprzedmiotowości. W jego przypadku w grę wchodzi bardzo oryginalna dwuprzedmiotowość.

Robert umie się uśmiechać (zwróćcie uwagę na załączone fotografie). Równie swobodnie czuje się w dresie i w garniturze. Zaraz, jak to się kiedyś nazywało? Wdzięk? Szyk? Elegancja? I to, i to, i to.


Fotografie pochodzą z sosowych profilów FB.